Było wiele argumentów przemawiających za tym, aby wznowić rozgrywki w rozmaitych ligach. Oczywiście, jak do końca nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Brak dokończenia sezonów dla wielu ekip oznaczałby poważne konsekwencje. Dla niektórych nawet… bankructwo. Lig, które zdecydowały się grać jest coraz więcej. Czym cechują się te rozgrywki? Kto najwięcej zyskuje na obecnej sytuacji?

obstawianie w pandemii
Rozgrywki w czasie pandemii – co obstawiać?

Mecze są rozgrywane co kilka dni

Wytyczne władz światowej i europejskiej piłki są jasne. Chodzi o to, że sezon 2019/20 ma zostać możliwie jak najszybciej zakończony. Najbliżej tego celu są Niemcy. Bundesliga jako pierwsza, z poważnych lig, wróciła do gry. W tym momencie piłkarze mają jedynie 4 kolejki do końca. Do powrotu szykują się również hiszpańska Primera Division, angielska Premier League oraz włoska Serie A. Terminarze będą bardzo przepełnione. Tak samo, jak ma to miejsce chociażby pod kątem wspomnianej już Bundesligi. Mecze piłki nożnej odbywają się bowiem z dużą częstotliwością. To tak naprawdę jednak jedyny sposób, by w miarę wcześnie zakończyć kampanię 2019/20 i rozpocząć przygotowania już do nowego sezonu…

Kto czerpie z tego największe profity? Oczywiście, są to najwięksi. Generalnie w życiu jest tak, że w czasach kryzysu wszyscy tracą – poza bogaczami. Ta zasada obowiązuje również w piłce. Najlepsze drużyny są przygotowane do gry co kilka dni. Dla nich to tak naprawdę żadna nowość. Wszak te zespoły mają tak „na co dzień”. Kiedy rozgrywki przebiegały normalnym tempem, to najlepsi grali w czasie weekendów w lidze, a kilka dni później w europejskich pucharach (Liga Mistrzów i Liga Europy). Te kluby mają szerokie kadry. W związku z tym zawieszenia – za kartki – nie są dla nich tak dużym problemem, jak dla średniaków, czy outsiderów.

29 PLN bez depozytu w STS

Kod promocyjny: BETONLINE

Spotkania (jeszcze) bez udziału publiczności

Na ten moment spotkania w ligach, które zdecydowały się grać, pomimo pandemii, wyglądają dość podobnie. Cały czas nie ma co liczyć na udział kibiców. W Polsce wszystko wskazuje na to, że za kilka dni – od momentu gry w grupie mistrzowskiej i spadkowej – kluby będą mogły wpuścić kibiców, którzy zapełnią maksymalnie 25% pojemności stadionu. Cały czas nie będzie to jednak to samo, prawda? Kto zatem na tym fakcie zyskuje, a kto zaś traci? Na pewno z takiego obrotu spraw nieco bardziej mogą być zadowoleni goście. Rzecz jasna gospodarze konkretnego meczu cały czas mają przewagę atutu własnego stadionu.

Dodatkowo nie muszą martwić się zmęczeniem – wynikającym z podróżowania. Ma to zaś szczególne znaczenie wtedy, kiedy jedna ekipa jedzie z północy na południe itp. Niemniej jednak brak własnych kibiców też jest odczuwalny. Nie tylko chodzi o sam doping. Nie da się ukryć, że nierzadko sędziowie podejmują decyzje „pod gospodarzy”. Teraz sędziowanie, pod tym konkretnym kątem, jest (przynajmniej na papierze) znaczenie bardziej sprawiedliwe. Na obecnej sytuacji zyskują też zawodnicy, którzy nie do końca radzą sobie z presją trybun. Obecne spotkania bardziej bowiem wyglądają, jak treningi…

sts polska poker online
Bonus bez depozytu na obstawianie gier karcianych w Betgames STS

Eksperci spodziewają się większej ilości kontuzji!

Dużą częstotliwość powoduje, że trzeba liczyć się z tym faktem. Bukmacherzy i Fachowcy od piłki nożnej są natomiast przekonani, że spore tempo spowoduje, że urazów będzie naprawdę relatywnie dużo. Oczywiście, najlepsi tego aż tak nie odczują. To kolejna przewaga klubów z najwyższej półki. Zawodowcy są przyzwyczajeni do grania co kilka dni. Dla nich to nie będzie żadna nowość. Gorzej pod tym względem ma się sprawa z pozostałymi. Organizmy, które nie są przyzwyczajone do tak dużego wysiłku mogą mieć kłopoty. Dodatkowo przez pandemię cykl przygotowań został całkowicie zaburzony.

Tak naprawdę w tym momencie wszystkie ligi powinny być już zakończone. Obecnie pasjonowalibyśmy się natomiast Mistrzostwami Europy. Koronawirus spowodował, że trenerzy musieli wprowadzić pewne zmiany pod kątem przygotowań. Na tym aspekcie zyskują zaś rzecz jasna największe kluby. Nawet, jeśli w szeregach tych zespołów będą kontuzje, to w końcu mają one szerokie kadry, prawda?